- Cześć mamo! - zawołałem
wchodząc do domu.
- Cześć synku! -
usłyszałem głos mamy. - Mamy gości! - dodała po chwili.
Od razu uśmiech zszedł
mi z twarzy. Nie lubiłem gości mamy, nazywałem ich snobami. Zawsze
przychodzili w garniturach i z najdroższym winem w ręce jako
podarek. Chociaż miałem już prawie siedemnaście lat, oni zawsze
mówili do mnie jak do dziecka, jeśli w ogóle się do mnie
odezwali.
Westchnąłem i poszedłem
się przywitać. Chwilę z nimi porozmawiałem, opowiedziałem jak
minął dzień, ale nic nie powiedziałem o nowej znajomej –
stwierdziłem, że to opowiem rodzicom, gdy będziemy sam na sam
siedzieć na ganku i patrzeć na ocean, tak jak to robimy każdego
letniego wieczoru.
- Czołem rodzinko! -
zawołałam, wchodząc do domu.
- Heeeej! - odpowiedziały
jej cztery głosy.
Gdy przypinałam suni
smycz, aby z nią wyjść na spacer, przybiegło do mnie rodzeństwo
– Alicja i Kubuś, czteroletnie już bliźniaki. Gdy obydwoje
patrząc wielkimi niebieskimi oczyskami, sepleniąc, spytali czy mogą
iść razem ze mną wyprowadzić Kiarę, nie potrafiłam im odmówić.
Spytałam mamę czy mogę
zabrać maluchy na spacer.
- Jasne, tylko je ubierz, a
ja w tym czasie zrobię kolacje. Uważajcie na siebie!
- Dobrze mamo! -
odpowiedziałam i zabrałam się za ubieranie maluchów.
Idąc niedaleko plaży
maluchy zasypały mnie nowinkami z ich życia. Były naprawdę
urocze.
„Jak jak je kocham”-
pomyślałam i poczochrałam ich małe główki. Dzieci popatrzyły
się na mnie, i śmiejąc się pobiegły do przodu. Zastanawiałam
się jak muszą teraz wyglądać: piętnastolatka, przed mną dwoje
biegnących dzieci a u boku młody border collie.
- Maaaaaja, chodź nas
pohuśtać! - zawołała Alicja siedząc razem z bratem na huśtawce.
Pobiegłam do nich. Kiedy już je pohuśtałam, usiadłam na ławce.
Patrzyłam na morze, na Kiare no i oczywiście na dzieci, gdy
poczułam w kieszeni wibracje. Wyciągnęłam swój telefon i
zobaczyłam, że dostałam nową wiadomość.
- „ Heej Maja ^^ Jak tam,
dotarłaś spokojnie do domu? Nie wiem czy zauważyłaś, ale
zapomniałaś książki :D”.
Czytając tego sms'a na
mojej twarzy wykwitał coraz większy uśmiech. Odpisałam:
- „Heej :). Tak, dzięki
że pytasz. Taa, w domu zauważyłam brak książki haha ;p. Może
jutro się spotkamy, abyś mi ją oddał? W tym samym miejscu,
powiedzmy o 15?”
Jacek odpisał, że się
zgadza. Uśmiechnęłam się do telefonu, schowałam go do kieszeni
spodni i zawołałam maluchy. Te z odrobiną smutku na twarzy do mnie
podbiegły, bo chciały jeszcze zostać na placu zabaw, ale
uwielbiali spacery.
Gdy już wróciliśmy do
domu poszliśmy zjeść kolację,. Umyłam naczynia i poszłam na
górę do swojego pokoju. Z szklanką wody z cytryną usiadłam na
łóżku i włączyłam laptopa. Zauważyłam, że moja przyjaciółka
Irka jest dostępna na czacie, więc do niej napisałam. Po
półgodzinie Irka musiała już iść. Pożegnałyśmy się, a
następnie włączyłam sobie serial „Przyjaciele” – popijając
wodę, często parskałam śmiechem. Uwielbiałam ten serial.
Spojrzałam na zegarek kiedy odcinek się skończył i ze zdziwieniem
zobaczyłam że już jest po dwudziestej drugiej. Pośpiesznie
wyłączyłam laptopa, umyłam się, przebrałam i położyłam spać.
Nie mogłam się doczekać jutrzejszego spotkania.
Dziękuję za tyle komentarzy i tak dużo wejść oraz za to, że obserwujecie bloga :*
