Obudziłam się o godzinie
dziesiątej. Prawdę mówiąc to obudził mnie pies piszczący pod
drzwiami który chciał iść na spacer. Szybko coś na siebie
włożyłam, związałam włosy w kucyk i wyszłam z Kiarą przejść
się po plaży. To jeden z plusów mieszkania niedaleko morza –
pomyślałam i uśmiechnęłam się.
Kiedy wróciłam
poszłam do kuchni, zrobiłam sobie płatki z mlekiem i popiłam
sokiem pomarańczowym. To było moje ulubione śniadanie. Potem
poszłam się umyć, pomalować i uczesać – na powiekach
narysowałam czarne kreski, pomalowałam rzęsy, na usta nałożyłam
coca-colową pomadkę. Włosy miałam do połowy pleców, a że był
środek lipca, to związałam je w wysoki kucyk, żeby mi nie
przeszkadzały.
Potem wzięłam laptopa,
ułożyłam się wygodnie i sprawdziłam co tam nowego na facebook'u
– na szczęście potrafiłam się kontrolować i nie siedziałam
tam cały dzień. Nikogo ciekawego na czacie nie było więc
wyłączyłam facebook'a i weszłam na kwejk.pl, besty.pl i kilka
podobnych stronek. Po obejrzeniu paru śmiesznych obrazków
wyłączyłam komputer. Chciałam wziąć książkę i zejść do
salonu, ale przypomniałam sobie że ma ją Jacek. Przypomniałam
sobie również wczorajsze popołudnie i uśmiechnęłam się na to
wspomnienie. Jacek wydawał się bardzo ciekawy, i właśnie wtedy
ucieszyłam się, że nie jestem taka jak większość moich
koleżanek i nie siedzę cały dzień przy komputerze, retuszując
swoje, że tak powiem, niezbyt ciekawe zdjęcia.
Zeszłam na dół pooglądać trochę telewizję. Siedziałam już
tam moja mama, więc się dosiadłam – rozmawiałyśmy oglądając
program o gotowaniu. Po pół godzinie usłyszałyśmy że maluchy
się budzą, więc wstałam do nich, aby wyręczyć mamę. Ta
uśmiechnęła się z wdzięcznością. Maluchy gdy mnie zobaczyły,
z uśmiechem zaczęły na mnie skakać i przewracać na łóżko.
Trochę się z nimi pobawiłam a potem pomogłam im się ogarnąć.
Gdy już byli wyszykowani, poszliśmy do salonu grać w grę
planszową.
Obudziłem się o
szóstej i od razu wstałem. Ubrałem krótkie spodenki, bokserkę i
zszedłem na dół aby zrobić sobie śniadanie. Po zjedzeniu płatków
poszedłem do ogrodu aby przekopać ogródek – nie miałem ochoty
tego robić, ale obiecałem ojcu. Po skończonej robocie nalałem
sobie schłodzonej wody, wziąłem książkę Mai i poszedłem do
ogrodu. Położyłem się na hamaku i zacząłem czytać. Tak mnie to
pochłonęło że przestałem czytać dopiero gdy poczułem pierwsze
krople deszczu na twarzy. Od razu straciłem humor, bo do spotkania
zostały niecałe dwie godziny, a nad morzem taka pogoda raczej nie
mija szybko. Z smutkiem na twarzy szybko wróciłem do domu.
Poszedłem po laptopa, a
potem wróciłem do salonu. Wszedłem na facebook'a bo chciałem
popisać z Mają, ale dopiero wtedy sobie uświadomiłem, że nie zna
jej nazwiska. Westchnąłem i włączyłem sobie następny odcinek
„Sons of Anarchy”. Gdy skończyłem oglądać na dworze nadal
padało, więc wysłał jej sms:
- „Heej ;*. Dziś chyba
nici ze spotkania. Przekładamy na jutro?^^”
- „Hejo :*. No :c. No to w
takim razie jutro o tej samej godzinie w tym samym miejscu. Miłego
dnia:).”
Uśmiechnąłem się i
włączyłem sobie kolejny odcinek. Kiedy skończyłem mama zawołała
mnie abym pomógł jej z obiadem. Byłem dobrym kucharzem –
przyrządziłem sałatkę, kurczaka i sos słodko-kwaśny.
Po zjedzeniu obiadu
wyciągnąłem swoje karty i zacząłem trenować sztuczki.
~~~~~~~~~
Mam nadzieje, że blog ciągle się podoba :) Bardzo dziękuję za komentarze <3

Podoba i to bardzo ;)
OdpowiedzUsuń+czekam na kolejną część
http://anime-love-big.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńBardzo podoba! Czekam na kolejne rozdziały ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie. :> (dopiero zaczynam)